Sewilla

Hiszpania cześć II

Po dwóch godzinach lotu z Barcelony jestem w Sewilli – stolicy Andaluzji.  Na miejscu byłam dopiero wieczorem, zmęczenie sięgało zenitu. Po drodze kupiłam wino i oliwki, a do osiągnięcia pełni szczęścia potrzebowałam tylko sporej dawki snu. Gościła mnie moja kuzynka Kasia, która w czasie moich odwiedzin była moim przewodnikiem, tłumaczem i kompendium wiedzy o Hiszpanii. Przez kilka dni mieszkałam w dzielnicy La Macarena, której nazwa początkowo kojarzyła mi się wyłącznie z przebojem lat 90′ hiszpańskiego duetu  Los Del Río. Teraz wiem, że Macarena to znacznie więcej. 

Kolejny dzień zaczął się wyśmienicie. Kasia (mój kochany przewodnik) zaprowadziła mnie do pobliskiej knajpki, gdzie właściciel uraczył nas nie tylko pysznym jedzeniem, ale i masą ciekawostek oraz komplementów. Miły pan od razu zainteresował się “kim jestem i co tutaj robię”, jak na hiszpańską otwartość przystało. Kiedy poprosiłyśmy o rekomendację oznajmił tylko, że zrobi nam “coś dobrego”. Uwierzyłyśmy na słowo i nie żałowałyśmy. Zjadłyśmy Revuelto de verduras, czyli warzywa (m.in. bakłażany, papryka, pomidory) z jajkiem sadzonym, wszystko smażone na sporej ilości oliwy.DSC_0231

Kolejno, co potraktowałyśmy jako deser, otrzymałyśmy Queso de cabra con mermelada – ser kozi na ciepło z konfiturą. Oniemiałam!DSC_0228seviDSC_0367

   Latem temperatura osiąga tu nawet 50 stopni, jednak 10 stycznia było ‘zaledwie’ 23 🙂 Całe dnie poświęcałyśmy zwiedzaniu lub bezcelowym spacerom, które były wskazane przy ilości jedzenia jakie pochłaniałyśmy. Oczarowana kolorową i tętniącą życiem na swój specyficzny sposób Sewillą, obiecałam sobie ponownie tu przyjechać.

La Giralda – wieża, która kiedyś sprawowała funkcję minaretu. Wieża została zaprojektowana tak, aby można było dostać się na górę konno.

DSC_0262   Architektura miasta utrzymana jest w stylu arabskim (mudejar), budynki są kolorowe, wiele z nich ozdobionych jest orientalnymi kafelkami, w całym mieście rosną wysokie palmy i “pomarańczowe” drzewa. Rzekome pomarańcze jednak okazują się być kwaśne w środku. Dlaczego? Z tym wiążę się legenda, jako że panujący wtedy władca chciał ukarać swoich podwładnych, którzy wykradali pomarańcze z jego ogrodu – w magiczny sposób skrzyżował owoc pomarańczy z cytryną.
DSC_0257

W miejscu, które przedstawia poniższe zdjęcie kręcone były sceny z filmu “Knight and Day” z udziałem Cameron Diaz i Toma Cruise’a.DSC_0238 (1)

W 2012r. parlament Katalonii uchwalił zakaz korridy. Ten brutalny sport wciąż uprawiany jest w południowej części Hiszpanii, również w Sewilli odbywa się w tradycyjny sposób, prowadzący do śmierci byka. Najwięcej aren walk byków znajduję się właśnie w Hiszpanii. W niektórych miastach na całym świecie korrida odbywa się w charakterze spektaklu, podczas którego nie cierpi żadne zwierzę. W wielu barach bycze głowy są ozdobą lokalu.DSC_0322

Strudzone długim spacerem, usiadłyśmy w jednym z lokali, aby się napić i należycie pożywić. Pragnienie ugasiłam trunkiem, który zdobył moje serce od pierwszego łyku! Tinto de Verano (hiszp. verano – lato). Napój składa się z czerwonego wina, lemoniady i plasterka cytryny. Tinto występuje również jako gotowy napój, można go dostać w butelce.DSC_0348

Ponownie zjadłyśmy ser kozi z popularnym tutaj bakłażanem oraz z konfiturą – Queso de cabra con berenjena y mermelada.DSC_0290 Revueltos con espinacas y garbanzos – jajko sadzone ze szpinakiem i ciecierzycą. Strączki również są tutaj bardzo często spotykane w potrawach   DSC_0293

Następnym przystankiem był Pałac Alkazar – XI – wieczny pałac królewski zawierający wiele dekoracji ceramicznych, patios i ogrodów.DSC_0387 

DSC_0431

Innego dnia długo spacerowałyśmy po Trianie, dzielnicy, która w średniowieczu była oddzielnym miastem a jej mieszkańcy trudnili się głownie handlem i rzemiosłem, a w czasach rzymskich przez Cyganów osadzonych tu przez cesarza Trajana.  Triana uchodzi za stolicę tego andaluzyjskiego folkloru, prawdopodobnie tu powstało Flamenco.

 Flamenco.
Miałam okazję uczestniczyć w pokazie Flamenco. Na sali liczba widzów była ograniczona w celu zachowania odpowiedniej akustyki, dzięki temu można było z bliska dostrzec wszelkie detale.  Flamenco to nie tylko muzyka, taniec, śpiew, strój – to również zjawisko kulturowe i zachowania, to opowiadanie historii ciałem oraz używanie go jako instrumentu.

Kiedy traciłyśmy energię, przychodził czas na posiłek.

Berenjena frita con salmorejo y miel caramelizada – smażone bakłażany w panierce z salmorejo i karmelizowanym miodem

DSC_0351

Salmorejo

To krem warzywny, który przygotowuję się podobnie do gazpacho, do zupy warzywnej dodaje się jednak chleb. Często podawany jako dodatek do warzyw

Gazpacho

Gazpacho to innymi słowy chłodnik hiszpański. To tradycyjna andaluzyjska potrawa, w której skład wchodzą surowe warzywa z dodatkiem oliwy.

Queso de cabra con mermelada de pimiento rojo y miel caramelizada – czyli mój ukochany kozi ser z paprykową konfiturą i karmelizowanym miodem.
DSC_0354

Innego razu skosztowałyśmy tortilli, którą znałam długo przed przybyciem do Hiszpanii i przez ‘oczywistość’ jej istnienia prawie o niej zapomniałam.  Tortilla española lub tortilla de patatas (tortilla hiszpańska lub tortilla ziemniaczana) częściej  występuje w postaci grubego omletu ziemniaczanego, który kroi się w trójkątne porcje lub podanego na jednym talerzu pokrojonego w małe kawałeczki. Z inną wersją podania omletu spotkałam się w Kadyksie.

IMG_20140111_001637

Pożegnalny wieczór zwieńczony był nutką słodyczy: Churros – wypiek w formie długiego prętu o przekroju gwiazdy smażony na głębokim oleju. Często churros podawane jest z gorącą czekolada, w której macza się ciastka. Można też kupić je w ulicznych budkach, podane w papierowym rożku.DSC_1270

Dopiero ostatniego dnia zjadłam typową śniadaniową grzankę z oliwą i  przecierem ze świeżych pomidorów – Tostada con tomate y aceite.

DSC_0456

Kolejną tradycyjną potrawą hiszpańską jest Paella, którą przyrządziłam sama z gotowych przypraw, kupionych w Sewilli, ściśle według tradycyjnego przepisu. Paella to potrawa pochodząca z Walencji. Jej podstawowym składnikiem jest podsmażany ryż z odpowiednimi przyprawami, głównie szafranem.
Muszę przyznać, że potrawa była najwyżej ‘dobra’ w smaku, ale może to wina moich niewystarczających zdolnosci kulinarnych w dziedzinie kuchni hiszpańskiej Mimo wszystko zachęcam do skorzystania z przepisu i skonfrontowania mojej opinii 🙂
Dowiedziałam się, że warto odwiedzić Sewillę podczas Pasos, czyli  obchodów świąt Wielkiego Tygodnia. Miasto wypełniają wtedy tysiące turystów. W tym czasie odbywają sę tu procesje i jarmarki, a całe rodziny spędzają czas na uroczystym jedzeniu, tańcu i piciu.
Żałuję, że nie trafiłam do baru, gdzie podobno jeszcze, jak za dawnych lat, swoje zamówienia składa się zapisując je kredą na barze. Tę i wiele innych zaległości mam zamiar nadrobić wracając do uroczej Sewilli 🙂

W międzyczasie, w trakcie pobytu w Andaluzji udałam się jeszcze bardziej na północ, mianowicie do najstarszego miasta Europy – Kadyksu…

Advertisements