klopsiki owsiane z jajkiem

Klopsiki z cyklu “ekonomicznie”.  Nie lubię wyrzucać jedzenia. W momencie kiedy robię czystki w lodówce przed dłuższym wyjazdem lub zanim pozostałości składników wykorzystywanych do innych dań, popsują się w lodówce, wymieszam je ze sobą (i z odrobiną fantazji :)) i stworzę coś smacznego i pożywnego. Tym sposobem powstały klopsiki. Strączki i płatki owsiane to moi wierni towarzysze takich akcji. I nic się nie zmarnuje!

DSC_3513dwa pomidory
pół szklanki cieciorki konserwowej
3 jaja
mała cebula
około 5 łyżek płatków owsianych
bułka tarta
ulubione zioła i przyprawy
sól
olej

  1. Cebulkę należy poszatkować i usmażyć na oleju z odrobiną soli. Dodać posztakowane pomidory. Dusić kilka minut.
  2. Kiedy pomidory puszczą sok i będą dość miękkie dorzucić cieciorkę i płatki owsiane. Dusić przez około 15-20 minut.
  3. Kiedy cieciorka lekko zmięknie rozdusić ją widelcem.
  4. Ugotować na twardo 2 jaja, następnie pokroić drobno i dodać do lekko ostudzonej masy.
  5. Dodać surowe jajko i trochę bułki tartej, aby z łatwością ulepić klopsiki Doprawić.
  6. Lepić klopsiki, obtaczać w bułce tartej, smażyć na rozgrzanym oleju.

DSC_3515

colcannon, czyli ziemniaczane puree z białą kapustą i porem

Colcannon – to treściwe danie o irlandzkim rodowodzie znakomicie urozmaici tradycyjny polski obiad. Proste ziemniaki zastąpione ziemniaczanym puree z białą kapustą i porem to doskonała propozycja na wzbogacenie smaku przystawki w postaci ziemniaków.

DSC_3522

mała główka białej kapusty (około 500g)
2 pory
7-8 ziemniaków
3 łyżki masła
pół szklanki mleka
sól, pieprz

  1. Poszatkować kapustę, gotujemy ją w garnku aż będzie miękka. Doprawić.
  2. Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę i gotujemy około 25 minut na małym ogniu, pod przykryciem.
  3. Na głębokiej patelni roztopić masło i dodać mleko. Poszatkować pory, wrzucić na patelnie. Dusić pod przykryciem przez około 15 minut.
  4. Ugotowane ziemniaki rozdrobnić lekko widelcem. Wszystkie produkty połączyć na patelni. Doprawić.

kalafior królewski zapiekany pod beszamelem

Warzywo, które w Polsce poznałam pod nazwą Kalafior Królewski, a we Włoszech Broccoli Romanesco. Różnica nazewnictwa uzasadniona i myślę, że każda z nich jest trafna ponieważ zarówno smakiem jak i wyglądem warzywo przypomina mieszankę kalafiora z brokułem, a na pewno wywodzi się z tej samej rodziny. Generalnie mniej popularny od swoich braci, choć większą sławą cieszący się w zachodniej Europie.

DSC_3529kalafior królewski
około 250g makaronu penne
kilka dużych pieczarek
pół cebuli

Beszamel:
2 łyżki masła
1,5 szklanki mleka
2 łyżki mąki
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
sok z cytryny

1. Kalafior podzielić na różyczki, umyć i gotować w osolonej wodzie tak długo aż zmięknie (ok 30 min). W osolonej wodzie ugotować makaron – al dente (można dodać łyżkę oleju aby makaron się nie sklejał).

2. Pieczarki podsmażyć z poszatkowaną cebulą na oleju.

3. Beszamel: W rondelku rozpuść masło, dodawaj po trochu mąki i mieszaj.  Gdy masa będzie gładka – wlej zimne mleko i mieszaj, aż uzyskasz konsystencję sosu. Dopraw do smaku pieprzem, solą, gałką muszkatołową i sokiem z cytryny (opcjonalnie).

4. Do beszamelu dodać pieczarki z cebulką i koperek.

5. Brytfannę wysmaruj tłuszczem, ułóż makaron, a następnie kalafior. Całość równomiernie zalej powstałym sosem. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do temp 180 stopni na około 20 – 30 minut

DSC_3563

roladki z cukinii

P1010170

2 małe cukinie
około 8 – 12 pomidorków suszonych w zalewie
serek kanapkowy z bazylią
sól
oliwa

  1. Cukinie dokładnie umyć, pokroić wzdłuż, w cieniutkie plasterki, posypać solą z obu stron. Odstawić na około 20 minut.
  2. Następnie podsmażać plastry na rozgrzanej patelni teflonowej lub grillowej. W razie potrzeby dodać odrobinę oliwy. Gdy plastry cukinii będą już miękkie, należy zdjąć je z patelni. Plastry powinny przestygnąć.
  3. Pomidorki pociąć w paseczki szerokości nie więcej niż 1 cm.
  4. Plastry smarować delikatnie serkiem na prawie całej długości – pozostawić nieposmarowaną około 1-2 cm końcową część, aby podczas zwijania serek nie wydostał się na wierzch roladki.
  5. Układać na nich od 1 do 3 kawałków pomidorów (pierwszy  – na samym początku plastra, końcowy odcinek mniej-więcej od połowy zostawić bez pomidorków, aby roladka nie rozwijała się).
  6. P1010171
    Zamiast serka z bazylią można użyć dowolnego, ulubionego smaku, choć moim zdaniem bazylia świetnie komponuje się z suszonymi pomidorami.
    Znakomicie spełniają rolę przekąski.

kasztany i Monti Sibillini

Choć w Monti Sibillini pod koniec października niezbędne mi były okulary przeciwsłoneczne, po godzinnej przeprawie motocyklowej przy wzniesieniu się 1000 km n.p.m potrzebowałam czegoś rozgrzewającego. Być może przed przeziębieniem uratowała mnie właśnie zupa kasztanowa, która szybko sprawiła, że przestałam trząść się z zimna.

Zuppa di castagne e ceci (zupa z kasztanów i ciecierzycy) – pod tą nazwą pierwszy raz smakowałam dania, które zdecydowanie wygodniej jadło się widelcem pomimo, iż podobno było zupą. Urzekł mnie delikatnie słodki smak kasztanów w połączeniu z pomidorami i aromatycznym rozmarynem. Żaden ze smaków tu nie dominuje, a wręcz składają się one w idealnie zrównoważony bukiet.

11130640_1023230531039449_1401269470_nDSC_0006 (2)Danie dodające energii i rozgrzewające, niegdyś typowe dla ludności chłopskiej zamieszkującej wysokie góry.
O wiele łatwiej niż w Polsce kasztany dostępne będą w krajach basenu morza śródziemnego, Azji mniejszej i na Kaukazie.

Po raz pierwszy miałam styczność z kasztanami jadalnymi w poprzednim “kasztanowym” sezonie. Wtedy to bardzo często spotykałam ulicznych sprzedawców pieczonych kasztanów. Jednego razu kiedy spacerowałam po Turynie skusiłam się na popularną jesienną przekąskę. 

Miejscem, w którym po raz pierwszy posmakowałam kasztanowej zupy była urocza restauracja położona wysoko w górach (1040 m n.p.m) w miasteczku Altino. Miejsca takie jak te mają to do siebie, że menu jest ograniczone i nie jest  stałe. O tym co możemy akurat zjeść informuje nas kelner. Takie ograniczenie jest wyłącznie zaletą, ponieważ mamy pewność, że zjemy świeża sezonową potrawę charakterystyczna dla regionu. Po obiedzie miło jest pospacerować po pięknej okolicy 🙂 

10743839_10203703710127118_2028486675_n 10799351_10203703711927163_689275033_n 11137031_1023230511039451_1223672162_n 11072478_1023230514372784_25165344_o

11139913_1023230527706116_983567423_n500 g kasztanów
puszka ciecierzycy
puszka pomidorów
2 ząbki czosnku
bulion warzywny – 3 szklanki
gałązka świeżego rozmarynu
sól, pieprz
oliwa

1. Kasztany należy gotować około 30 minut w skorupkach. Kiedy ostygną trzeba zdjąć skorupkę wierzchnią i tą znajdującą się pod nią.
2. Kasztany pokroić w kosteczkę, mniej-więcej wielkości ziarenka cieciorki.
3. Ciecierzycę przepłukać pod bieżącą zimną wodą.
4. Cieciorkę, kasztany oraz pomidory należy umieścić razem w garnku, zalać bulionem warzywnym i dusić około 30 minut. Doprawić.
5. Podawać z grzankami.
 
Pamiętajmy jednak, że jadalna odmiana kasztanów choć dostępna w sklepach, różni się od popularnych w Polsce kasztanowców, z których wytwarza się klej.

Zdjęcia restauracji znalazłam tutaj.

Kadyks

Hiszpania część III

Kadyks hiszp. Cádiz podobno najstarsze miasto Europy leży na półwyspie wysuniętym wgłąb Oceanu Atlantyckiego.
Chcąc zaoszczędzić, zważywszy na to, że komunikacja w Hiszpanii nie jest zbyt tania, skorzystałam z BlaBlaCar – już chyba dość znany portal dla kierowców oferujących wolne miejsca w samochodzie w zamian za podzielenie się kosztami podróży. Zaoszczędziłam, zawarłam ciekawe znajomości i uzyskałam przydatne informacje dotyczące nie tylko Kadyksu.
Miasto to ma przypominać Hawanę, wcieliło się nawet w role kubańskiej stolicy w filmie “Śmierć nadejdzie jutro”.
 
 

W międzyczasie zjadłyśmy:

Zapiekany bakłażan przekładany serem.

DSC_0527
DSC_0529
 
Jeśli masz apetyt na więcej, zapraszam do wpisów z Barcelony i Sewilli 🙂

Sewilla

Hiszpania cześć II

Po dwóch godzinach lotu z Barcelony jestem w Sewilli – stolicy Andaluzji.  Na miejscu byłam dopiero wieczorem, zmęczenie sięgało zenitu. Po drodze kupiłam wino i oliwki, a do osiągnięcia pełni szczęścia potrzebowałam tylko sporej dawki snu. Gościła mnie moja kuzynka Kasia, która w czasie moich odwiedzin była moim przewodnikiem, tłumaczem i kompendium wiedzy o Hiszpanii. Przez kilka dni mieszkałam w dzielnicy La Macarena, której nazwa początkowo kojarzyła mi się wyłącznie z przebojem lat 90′ hiszpańskiego duetu  Los Del Río. Teraz wiem, że Macarena to znacznie więcej. 

Kolejny dzień zaczął się wyśmienicie. Kasia (mój kochany przewodnik) zaprowadziła mnie do pobliskiej knajpki, gdzie właściciel uraczył nas nie tylko pysznym jedzeniem, ale i masą ciekawostek oraz komplementów. Miły pan od razu zainteresował się “kim jestem i co tutaj robię”, jak na hiszpańską otwartość przystało. Kiedy poprosiłyśmy o rekomendację oznajmił tylko, że zrobi nam “coś dobrego”. Uwierzyłyśmy na słowo i nie żałowałyśmy. Zjadłyśmy Revuelto de verduras, czyli warzywa (m.in. bakłażany, papryka, pomidory) z jajkiem sadzonym, wszystko smażone na sporej ilości oliwy.DSC_0231

Kolejno, co potraktowałyśmy jako deser, otrzymałyśmy Queso de cabra con mermelada – ser kozi na ciepło z konfiturą. Oniemiałam!DSC_0228seviDSC_0367

   Latem temperatura osiąga tu nawet 50 stopni, jednak 10 stycznia było ‘zaledwie’ 23 🙂 Całe dnie poświęcałyśmy zwiedzaniu lub bezcelowym spacerom, które były wskazane przy ilości jedzenia jakie pochłaniałyśmy. Oczarowana kolorową i tętniącą życiem na swój specyficzny sposób Sewillą, obiecałam sobie ponownie tu przyjechać.

La Giralda – wieża, która kiedyś sprawowała funkcję minaretu. Wieża została zaprojektowana tak, aby można było dostać się na górę konno.

DSC_0262   Architektura miasta utrzymana jest w stylu arabskim (mudejar), budynki są kolorowe, wiele z nich ozdobionych jest orientalnymi kafelkami, w całym mieście rosną wysokie palmy i “pomarańczowe” drzewa. Rzekome pomarańcze jednak okazują się być kwaśne w środku. Dlaczego? Z tym wiążę się legenda, jako że panujący wtedy władca chciał ukarać swoich podwładnych, którzy wykradali pomarańcze z jego ogrodu – w magiczny sposób skrzyżował owoc pomarańczy z cytryną.
DSC_0257

W miejscu, które przedstawia poniższe zdjęcie kręcone były sceny z filmu “Knight and Day” z udziałem Cameron Diaz i Toma Cruise’a.DSC_0238 (1)

W 2012r. parlament Katalonii uchwalił zakaz korridy. Ten brutalny sport wciąż uprawiany jest w południowej części Hiszpanii, również w Sewilli odbywa się w tradycyjny sposób, prowadzący do śmierci byka. Najwięcej aren walk byków znajduję się właśnie w Hiszpanii. W niektórych miastach na całym świecie korrida odbywa się w charakterze spektaklu, podczas którego nie cierpi żadne zwierzę. W wielu barach bycze głowy są ozdobą lokalu.DSC_0322

Strudzone długim spacerem, usiadłyśmy w jednym z lokali, aby się napić i należycie pożywić. Pragnienie ugasiłam trunkiem, który zdobył moje serce od pierwszego łyku! Tinto de Verano (hiszp. verano – lato). Napój składa się z czerwonego wina, lemoniady i plasterka cytryny. Tinto występuje również jako gotowy napój, można go dostać w butelce.DSC_0348

Ponownie zjadłyśmy ser kozi z popularnym tutaj bakłażanem oraz z konfiturą – Queso de cabra con berenjena y mermelada.DSC_0290 Revueltos con espinacas y garbanzos – jajko sadzone ze szpinakiem i ciecierzycą. Strączki również są tutaj bardzo często spotykane w potrawach   DSC_0293

Następnym przystankiem był Pałac Alkazar – XI – wieczny pałac królewski zawierający wiele dekoracji ceramicznych, patios i ogrodów.DSC_0387 

DSC_0431

Innego dnia długo spacerowałyśmy po Trianie, dzielnicy, która w średniowieczu była oddzielnym miastem a jej mieszkańcy trudnili się głownie handlem i rzemiosłem, a w czasach rzymskich przez Cyganów osadzonych tu przez cesarza Trajana.  Triana uchodzi za stolicę tego andaluzyjskiego folkloru, prawdopodobnie tu powstało Flamenco.

 Flamenco.
Miałam okazję uczestniczyć w pokazie Flamenco. Na sali liczba widzów była ograniczona w celu zachowania odpowiedniej akustyki, dzięki temu można było z bliska dostrzec wszelkie detale.  Flamenco to nie tylko muzyka, taniec, śpiew, strój – to również zjawisko kulturowe i zachowania, to opowiadanie historii ciałem oraz używanie go jako instrumentu.

Kiedy traciłyśmy energię, przychodził czas na posiłek.

Berenjena frita con salmorejo y miel caramelizada – smażone bakłażany w panierce z salmorejo i karmelizowanym miodem

DSC_0351

Salmorejo

To krem warzywny, który przygotowuję się podobnie do gazpacho, do zupy warzywnej dodaje się jednak chleb. Często podawany jako dodatek do warzyw

Gazpacho

Gazpacho to innymi słowy chłodnik hiszpański. To tradycyjna andaluzyjska potrawa, w której skład wchodzą surowe warzywa z dodatkiem oliwy.

Queso de cabra con mermelada de pimiento rojo y miel caramelizada – czyli mój ukochany kozi ser z paprykową konfiturą i karmelizowanym miodem.
DSC_0354

Innego razu skosztowałyśmy tortilli, którą znałam długo przed przybyciem do Hiszpanii i przez ‘oczywistość’ jej istnienia prawie o niej zapomniałam.  Tortilla española lub tortilla de patatas (tortilla hiszpańska lub tortilla ziemniaczana) częściej  występuje w postaci grubego omletu ziemniaczanego, który kroi się w trójkątne porcje lub podanego na jednym talerzu pokrojonego w małe kawałeczki. Z inną wersją podania omletu spotkałam się w Kadyksie.

IMG_20140111_001637

Pożegnalny wieczór zwieńczony był nutką słodyczy: Churros – wypiek w formie długiego prętu o przekroju gwiazdy smażony na głębokim oleju. Często churros podawane jest z gorącą czekolada, w której macza się ciastka. Można też kupić je w ulicznych budkach, podane w papierowym rożku.DSC_1270

Dopiero ostatniego dnia zjadłam typową śniadaniową grzankę z oliwą i  przecierem ze świeżych pomidorów – Tostada con tomate y aceite.

DSC_0456

Kolejną tradycyjną potrawą hiszpańską jest Paella, którą przyrządziłam sama z gotowych przypraw, kupionych w Sewilli, ściśle według tradycyjnego przepisu. Paella to potrawa pochodząca z Walencji. Jej podstawowym składnikiem jest podsmażany ryż z odpowiednimi przyprawami, głównie szafranem.
Muszę przyznać, że potrawa była najwyżej ‘dobra’ w smaku, ale może to wina moich niewystarczających zdolnosci kulinarnych w dziedzinie kuchni hiszpańskiej Mimo wszystko zachęcam do skorzystania z przepisu i skonfrontowania mojej opinii 🙂
Dowiedziałam się, że warto odwiedzić Sewillę podczas Pasos, czyli  obchodów świąt Wielkiego Tygodnia. Miasto wypełniają wtedy tysiące turystów. W tym czasie odbywają sę tu procesje i jarmarki, a całe rodziny spędzają czas na uroczystym jedzeniu, tańcu i piciu.
Żałuję, że nie trafiłam do baru, gdzie podobno jeszcze, jak za dawnych lat, swoje zamówienia składa się zapisując je kredą na barze. Tę i wiele innych zaległości mam zamiar nadrobić wracając do uroczej Sewilli 🙂

W międzyczasie, w trakcie pobytu w Andaluzji udałam się jeszcze bardziej na północ, mianowicie do najstarszego miasta Europy – Kadyksu…